Nowy sklep IKEA to nie same plusy

This post is also available in: English

W ostatnich latach IKEA otworzyła dwa nowe formaty, znacząco różne od typowych sklepów wielkoformatowych. Pierwszym formatem, są punkty odbioru zamówień internetowych (np. Opole, Rzeszów, Kalisz, Szczecin), które są bardzo tradycyjnym i prostym formatem, jedynie służącym do odbioru zamówień, bez możliwości kupienia czegokolwiek na miejscu (czego doświadczyłem w Opolu). Drugim, dużo atrakcyjniejszym i ciekawszym formatem jest sklep otworzony w galerii Blue City w Warszawie.

Jest to sklep średniego formatu, składającego się z dwóch pięter. Na pierwszym główny nacisk jest na elementy wyposażeniowe (m.in. kuchnia, tekstylia), a na drugim są aranżacje pomieszczeń i możliwość zamówienia mebli u doradców lub w kioskach oraz dodatkowo małe bistro. Poniżej kilka plusów i minusów tego najnowszego formatu:

Plusy:

– to jednak IKEA – największa marka meblowo-wyposażeniowa w Polsce, ogólnie znana i lubiana przez klientów;

– główne marki oferujące wyposażenie są w galeriach (Home&You, Eurofirany, Duka, itd.), a dodatkowo dyskonty spożywcze (Biedronka, Lidl) czy dyskonty odzieżowe (Pepco, KiK, itp.) są znacznie bliżej z ofertą wyposażeniową niż sklepy IKEA na obrzeżach miast, więc IKEA w galerii to dobry ruch;

– w galeriach nie sprzedaje się w zasadzie mebli (wyjątki, to sklepy typu DIY jak Leroy Merlin, spożywcze jak Auchan, czy Jysk), a sieci typowo meblowe upadły (np. Almi Dekor, AD Loving Home), więc koncentracja na elementach wyposażeniowych jest jak najbardziej ok;

– świetna obsługa – rozmawiałem z trzema osobami i wszystkie były bardzo pomocne;

– dużo elementów self-service – kasy samoobsługowe, kioski IKEA do zamawiania produktów z dowozem.

Minusy:

– IKEA, a jednak bez mebli – nie da się kupić krzesła czy biurka i wyjść z nim od razu do domu. Jeśli chcemy szybko kupić meble, to jednak trzeba jechać do „dużego” formatu;

– jest kilka aranżacji pomieszczeń, tylko nie wiem na ile są one potrzebne – w porównaniu do „dużych” sklepów wystawione meble, to jednak tylko mały fragment oferty. Skoro nie da się zobaczyć i porównać większości aranżacji, czy mebli, to może zamiast tego efektywniej skupić się na artykułach wyposażeniowych oraz już istniejących punktach doradczych;

– można kupić mniejsze produkty z dowozem za 15 zł, ale tylko w Warszawie. Mnie spodobał się produkt o nazwie VÄXER, który był na ekspozycji, ale nie do kupienia na miejscu. Zamówienia też nie mogłem złożyć, bo chciałem, aby dostawa była do Krakowa – czas jechać do IKEA w Krakowie;

– choć jest, to jednak mocno odchudzona ofert gastronomiczna, czy pod dzieci, więc dla kogoś, kto jest przyzwyczajony do standardów IKEA i chce pochodzić po sklepie, to jednak jest trochę za mało.

Podsumowując, sam format jest bardzo ciekawy i jak najbardziej może odnieść sukces. Jest jednak jedno znaczące ale… jak ten sklep powinien się nazywać. Dzisiaj chcąc się wybrać w Warszawie do IKEA mamy trzy opcje, o tej samej nazwie, ale jeden sklep ewidentnie odbiega ofertą od innych in minus. Patrząc historycznie, ciekawym przykładem jest Tesco, które zaczynając swój rozwój skupiało się przede wszystkim na hipermarketach. Przyzwyczajeni konsumenci na początku nie byli zadowoleni jak w ich okolicy pojawiało się Tesco, ale w formacie supermarketu ze znacznie uboższą ofertą. Inny przykład, to Auchan, który chce skupić wszystkie sklepy pod jedną marką (supermarkety Simply Market przechodzą rebranding na Auchan Supermarket i Moje Auchan czyli format convenience), ale jednak podkreślając różnice pomiędzy formatami. Z drugiej strony, Żabka rezygnuje z większego formatu Freshmarket rebrandując sklepy na Żabka. Ciekawym przykładem jest także e-obuwie.pl, które otwiera sklepy pod swoją nazwą, a nie wykorzystuje największej sieci obuwniczej tego samego właściciela, czyli CCC.

W związku z tym zastanawiające jest pozostawienie tej samej nazwy i pytanie, czy konsumenci na tyle już sami rozumieją, że jadąc do galerii nie otrzymają tego samego co w innych sklepach tej sieci, czy jednak nie. A może za chwilę pokaże się sklep o nazwie np. IKEA home/wyposażenie. W mojej opinii warto patrzeć na ten sklep i rozwój IKEA w galeriach handlowych, jako swojego rodzaju test zachowania klientów w stosunku do znanej marki.

Patrząc szerzej na rozwój różnych sieci i postępującą konsolidację widać coraz większe znaczenie efektu klienta convenience czy proximity, co oznacza wybieranie albo sklepów blisko domu/pracy, albo wybieranie dużych galerii w celu dokonania kompleksowych zakupów i połączenia tego z odpoczynkiem i rozrywką. Co ciekawe, efekt zakazu handlu w niedzielę przyspieszył to zjawisko.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.