Sklep internetowy Lidla czyli z wielkiej chmury mały deszcz

This post is also available in: English

Dzisiaj oficjalnie ruszył sklep internetowy niemieckiej sieci dyskontów Lidl. Na początek w ofercie znajdzie się 650 artykułów, ale jedynie nieżywnościowych. Tym samym najwięksi gracze rynku e-grocery – Tesco, Carrefour czy Frisco.pl mogą spać spokojnie – Lidl, przynajmniej na razie, nie stanowi dla nich konkurencji.

Pomimo pojawiających się informacji o współpracy Lidla z Inpostem i planowanym wykorzystywaniu paczkomatów położonych przy sklepach sieci jako punktów odbioru, na razie produkty będą dostarczane jedynie przez firmy kurierskie, w ciągu trzech dni od momentu złożenia zamówienia. Produkty będą więc wysyłane z magazynu centralnego, a Lidl na razie nie zamierza skorzystać z faktu posiadania sieci ponad 670 sklepów w całym kraju. Przykład e-sklepu niemieckiej sieci wyraźnie pokazuje jak duży problem na internetowym rynku artykułów spożywczych stanowi jeszcze logistyka. Gdyby Lidl chciał uruchomić e-sklep z żywnością, nawet funkcjonujący tylko w formacie click-and-collect, wiązałoby się to z koniecznością zatrudnienia dużej liczby dodatkowych pracowników do kompletowania zamówień. W przypadku dodania możliwości dostawy koszty wzrosłyby w postępie geometrycznym – doszłyby koszty zakupu samochodów-chłodni, zatrudnienia kierowców…

Oczywiście skoncentrowanie się na artykułach przemysłowych nie oznacza, że e-sklep Lidla nie okaże się sukcesem. Przy okazji wielu akcji in-outowych konsumenci dosłownie wyrywali sobie z rąk produkty leżące w koszach, a przed sklepami tworzyły się kolejki chętnych, którzy czekali na godzinę otwarcia. Teraz zakup będzie możliwy z domu, i to nawet na tydzień przed wprowadzeniem produktów do sklepów stacjonarnych.

Tymczasem rynek internetowego handlu artykułami spożywczymi wciąż czeka na rewolucję, która spopularyzuje zakupy żywności w internecie. Z danych PMR wynika, że kanał internetowy w 2018 r. odpowiadał za jedynie 0,4% wartości całego rynku spożywczego w Polsce, a prognozy wskazują, że pomimo wysokich dynamik, udział ten ulegnie zaledwie podwojeniu w perspektywie najbliższych pięciu lat. Dla porównania: nadal kanał sklepów przy stacjach paliw będzie prawie trzy razie większy. Wprowadzanie takich innowacji jak lodówkomaty (Coolomat, Inpost), dostawa przez sąsiada (SąSiatki Carrefoura) czy dark store (Lisek.App, dostawa rowerem nawet w ciągu 10 minut z jednego z mini-magazynów) może zachęcić większą liczbę konsumentów do wypróbowania zakupów spożywczych w internecie, ale dopiero otwarcie własnych e-sklepów przez największe sieci handlowe sprawi, że zakupy żywności w internecie staną się prawdziwie popularne.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.