Koronawirus: Kolejne restrykcje dla handlu i gastronomii

This post is also available in: English

Polski rząd zdecydował się na wprowadzenie kolejnych obostrzeń, które mają pomóc wyhamować bardzo szybko rosnącą liczbę zakażeń koronawirusem. W porównaniu do innych krajów europejskich, restrykcje w Polsce nie wydają się aż tak dotkliwe.

Od soboty, 17 października, aż 152 powiaty, a tym 11 miast wojewódzkich trafi do czerwonej strefy. To połowa wszystkich powiatów w Polsce. Pozostała część kraju znajdzie się w strefie żółtej. Co w praktyce to oznacza?

Zarówno w strefie żółtej, jak i czerwonej, lokale gastronomiczne mogą być otwarte w godzinach 6-21, później mogą działać wyłącznie w trybie na wynos. Może być w nich zajęty co drugi stolik. Dodatkowo, w całej Polsce zwiesza się działalność basenów, aquaparków i siłowni. Dodatkowo, w strefie czerwonej zostaje wprowadzony limit 5 osób na jedną kasę w placówkach  handlowych do 100 m2 (dla sklepów powyżej 100 m2 jest to 1 osoba na 15 m2). Utrzymane zostają, wprowadzone wcześniej, godziny dla seniorów.

Od poniedziałku, 19 października, w strefie czerwonej wprowadza się również zakaz organizacji wesel i innych uroczystości. W strefie żółtej mogą się one odbywać dla maksymalnie 20 osób, bez zabawy tanecznej.

Europa podejmuje bardziej radykalne kroki

Polski rząd podkreśla, że w chwili obecnej głównym celem jest z jednej strony zagwarantowanie bezpieczeństwa seniorów (grupy najbardziej narażonej na powikłania w związku z zakażeniem), a z drugiej wydolności systemu opieki zdrowotnej. Jednocześnie, ma to zostać osiągnięte przy jak najmniejszym wpływie na gospodarkę. Dlatego też wprowadzone w Polsce ograniczenia wydają się – na chwilę obecną – łagodniejsze niż w innych krajach europejskich.

Przykładowo Słowacja, do czasu spadku liczy zakażeń, zdecydowała się zamknąć wszystkie restauracje pod dachem – można kupić posiłek i zjeść go na zewnątrz. W Czechach, gdzie liczba zakażeń na 100 tys., mieszkańców jest rekordowa na tle Europy, praktycznie przywrócono lockdown w takim zakresie jak na wiosnę. Oznacza to zamknięcie barów i restauracji (a także szkół). Holandia także zamyka gastronomię i  zakazuje spotkań w gronie większym niż 4 osoby. Na podobne kroki zdecydowała się Irlandia Północna, gdzie dodatkowo – na 4 tygodnie – ograniczono również działalność salonów kosmetycznych czy fryzjerskich.

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.